W poniedziałek jest dobry moment, aby podsumować kilka ostatnich dni i podzielić się z Wami ponownie moimi obserwacjami sytuacji związanej z koronawirusem.

Co zauważyłem:

– zwiększa się ilość webinarów i livów nt. prognoz rynkowych i analizy obecnej sytuacji. Powstaje mętlik informacyjny, bo tak naprawdę jest wiele punktów widzenia a każdy z inwestorów ma inną sytuację a prognozy są jedynie szacowane w oparciu o własne doświadczenia, najbliższe środowisko i indywidualną sytuację, w której działa konkretny inwestor. Nie można zatem przekładać jednego punktu widzenia na wiele branż. Mimo, że Polacy znają się na wszystkim i o wszystkim wszystko wiedzą, to wiele ocen wydaje się przedwczesnych i zmieniają się one jak w kalejdoskopie.

– rząd funduje nam legislacyjne tsunami. Przez parlament przechodzą takie ustawy, że mało kto się w tym łapie. Nawet jak ktoś śledzi i krytykuje te, które są branżowe np. w odniesieniu do nieruchomości to na ocenie się kończy, bo prawo natychmiast wchodzi w życie i trzeba się dostosować. Wiele przepisów jest bez precedensu ale do tego zdążyliśmy się już chyba przyzwyczaić.

Niby wprowadzono tarczę antykryzysową a prezydent ją podpisał. Czy jest ona dobra? Czas pokaże, choć z perspektywy inwestora niewiele można z niej realnie skorzystać a upływ czasu na decyzje z ZUS-u czy innych urzędów może skutkować masowymi zwolnieniami i upadkiem wielu mikrofirm (tych jest najwięcej). Ten ustawowy rollercoaster sprawia, że dochodzą kolejne przepisy, które i tak nie ułatwiają już funkcjonowania przedsiębiorcom. Same wnioski do ZUS-u z prośba o zwolnienie ze składek są obszerne w treści i bardzo wnikliwie wymuszają na petencie podawanie wszelkich danych, bo bez ich ujawnienia nici ze wsparcia. Wszystko jest tak wykalkulowane, aby nie było to zbyt łatwe i zbyt szybkie w realizacji. W innych krajach zwolnienia z VAT-u, odpowiedników polskiego zusu czy rat kredytów następują w uproszonych formach i obejmują całe sektory gospodarki. U nas prostota nigdy nie funkcjonowała a zawiłe prawo było furtką dla urzędników, aby mogli się na wszelki wypadek do czegoś przyczepić lub wskazać błędnie podane dane, aby wydłużyć procesowanie wniosku lub jego odrzucenie.

 

– zwiększa się liczba zachorowań w Polsce. Pytanie czy ta matematyka aż tak wymusza na władzy wprowadzanie kolejnych obostrzeń. W odniesieniu do całej populacji w Polsce ilość zarażonych to skrajnie niska wartość procentowa i to mnie najbardziej zastanawia. Siedzimy w domach. Izolujemy się. Co będzie za miesiąc? Wzrost o kolejne kilka tysięcy i kolejny miesiąc siedzenia w domach? Co potem? Kolejny? I Kolejny? Ludzie nie wytrzymają. Większość polskich rodzin ma oszczędności na przeczekanie miesiąc góra dwa bez przepływu kasy. Co państwo jest w stanie zrobić aby uniknąć masowej paniki i wyjścia ludzi na ulice?

Systemy medyczne i ochrony zdrowia w wielu krajach dostały zawału i straciły wydolność. Trwa ich rozpaczliwa reanimacja. Oby wystarczyło personelu, który pomaga ratować ludzkie życie. Oby wystarczyło sprzętu, który jest deficytowy. To bardzo poważny cios w ten sektor gospodarki i z pewnością skutki po pandemii będą długo zwalczane. Pokazuje to słabość tego systemu i niewystarczające przygotowanie go do ochrony naszego życia i zdrowia. Być może dobrą stroną tej tragedii jest właśnie to uświadomienie o wielu brakach i zostanie on należycie doinwestowany, aby w przyszłości podobna sytuacja nie miała miejsca.

 

 

– w mediach dominuje informacyjna paranoja. Pokazują codziennie podobne ujęcia i straszą. Ciągle straszą i pokazują trumny, pełne szpitale i statystyki. Jeśli komuś zależy, by dostać rentę z ZUS-u z uwagi na depresję to wystarczy tylko oglądać telewizję od rana do wieczora przez miesiąc. Przynajmniej będzie pewny dochód. Są różne teorie spiskowe, analizy niezależnych ekspertów, że cała ta sytuacja jest kontrolowana przez kogoś, że tak ma być, bo Chiny mają zbyt na swoje towary, że wirus nigdy nie ustąpi i przyjdzie nam żyć tak jak władza będzie dyktować a ubogim społeczeństwem łatwiej kierować, że firmy farmaceutyczne mają wzrosty sprzedaży jak nigdy wcześniej aż dojdzie do masowych szczepień bo nagle znajdzie się cudowna eksperymentalna szczepionka, która eliminuje wirusa. Ciężko znaleźć w tym wszystkim balans. Najlepiej odciąć się i obserwować swoją branżę z szukaniem możliwych rozwiązań na teraz i na przyszłość.

– co w nieruchomościach? Zaczynają się pierwsze sygnały dla najmu długoterminowego na mieszkaniach wynajętych jako całe i tych wynajętych na pojedyncze pokoje. Sygnały dotyczą zakończenia umów najmu, korekty czynszu lub zwolnienia opłat za media. Najemcy szukają rozwiązań pod siebie a inwestorzy pod siebie. Z pewnością nie będzie to łatwy czas, bo obserwujemy kto ile wytrzyma i kiedy przestanie płacić. Najemcy też potracili prace lub mocno skomplikowała się ich sytuacja zawodowa. Szukają ratunku a z drugiej strony chcą gdzieś mieszkać. Rząd wprowadził klauzule ochronne i nie możemy wypowiedzieć takiej umowy do końca czerwca 2020. Większość jednak jest zawartych do końca sierpnia lub września. Nie czas jednak tu jest zabezpieczeniem a reakcja inwestora na pojawiający się problem. Jeśli najemca faktycznie stracił płynność, to trzeba rozmawiać od razu i albo polubownie zakończyć umowę lub wprowadzić przejściowe niższe stawki dla najmu. To akurat nie są rozwiązania odkrywcze ale adekwatne do sytuacji, która dotyka obie strony. Inwestor jest zależny od przepływu środków, od spłat zobowiązań czy uregulowania transz na kolejne inwestycje. Zamrożenie przepływu na czas nieokreślony wzmaga nerwowość i powoduje, że mogą zacząć się korekty cenowe dla produktów niepopularnych jak: biznes zarządzania wieloma mieszkaniami (przejęcie spółki po kimś), wyprzedaże apartamentów z modelu condohotelowego z miejscowości turystycznych ale nie z turystycznego TOP-u (np. Zakopane, Sopot), wyprzedaże nieruchomości polskich inwestorów na rynkach zagranicznych np. Hiszpania, Grecja, Włochy aby mogli oni przerzuć środki na polski rynek lub do ratowania ich innych biznesów (sprzedaż zagranicznych apartamentów może wymusić na nich sytuacja w tych krajach z uwagi na prognozy zniżkowe dla tamtejszych rynków), sprzedaż nierentownych mniejszych i pojedynczych restauracji i hoteli (sieciówki raczej się obronią), obniżki cen większych domów lub lokali mieszkalnych z nietypowymi cechami (duży metraż z luksusowym wykończeniem, najsłabsze usytuowanie w budynku, domy ze słabą aranżacją wnętrz, lokale w wielkiej płycie w słabym standardzie (tutaj wcześniej ceny były już wysokie za lokal do remontu, teraz ludzie mogą oczekiwać wyższego standardu za taką samą cenę lub przejdą w kierunku nieruchomości deweloperskich o lepszym standardzie i mniejszym współczynniku zatłoczenia przestrzennego wokoło).

– na naszych oczach powstaje globalny Wielki Brat. Tak, to się dzieje i wymusza się na ludziach zgodę na taki proces. To jest w tej chwili inwigilacja totalna. Nie sposób jej już zatrzymać a kto się nie podporządkuje czeka go dotkliwy mandat lub nawet pozbawienie wolności. Powszechne zbieranie danych personalnych jeszcze bardziej wrażliwych niż kiedykolwiek wcześniej, geolokalizacja ludzi (aplikacje, programy monitoringu zdalnego, drony), separacja gospodarstw domowych (ułatwia kontrolę jeśli ludzie nie mogą się gromadzić, nie ma protestów, nie ma spontanicznych, zbiorowych manifestacji).

– w sklepach jest towar. Są też kolejki po ten towar. Sami możecie doświadczać, że zakupy nocne nie oznaczają komfortu i swoje trzeba odstać. Pojawiają się też sposoby jak omijać zakazy np. poprzez kasy mobilne (obecnie na każdą kasę jest trzech klientów) po to aby jednorazowo do sklepu weszło więcej osób. Czy to jest rozsądne? Oceńcie sami. Ludzie i tak dotykają wszystkiego, kichają, nie dbają o higienę zakupów pieczywa, stoją blisko siebie w kolejce do kas, ocierają się o siebie w alejkach. Póki co nie zauważam jakiegoś większego deficytu towarów (co prawda często brakuje ciągle tego samego od początku pandemii czyli drożdży, żeli do rąk, rękawiczek jednorazowych lub maseczek). Na pniu schodzą produkty, które mają w nazwie, że coś dezynfekują. Nawet jeśli dezynfekują mózg klienta to też się bierze, bo nigdy nie wiadomo.

– tydzień przed Wielkanocą. To będzie poważne wyzwanie i sprawdzian z naszej solidarności do zaleceń izolacji. Wytyczne już każdy zna, bo trąbią o tym wszędzie. Pogoda piękna. Robi się coraz cieplej i ludzie w domach a tym bardziej w blokach po prostu nie wytrzymują i wychodzą. Na ryneczki (tutaj dalej jest większa swoboda niż przepisy wymuszają, do parku, na rowerek, pobiegać, do lasu, nad jeziorko. Ludzie ruszą też tłumnie na zakupy a sklepy sieciowe mają być otwarte całodobowo. Na ile to będzie optymalne rozwiązanie to się okaże, bo stanie w nocnych kolejkach staje się faktem. To będą Święta bez precedensu, bez wspólnego, rodzinnego biesiadowania, bez uroczystości kościelnych z udziałem wiernych, bez swobody w przemieszczaniu się. Być może znaki naszych czasów, które zapiszą się na kartach historii.

 

– moje prognozy i przypuszczenia: jeśli izolacja potrwa powyżej połowy maja a restrykcje związane z funkcjonowaniem gospodarki zaostrzą się to szykuje się nam armagedon. Na dziś trudno wyliczyć i ocenić skutki za tak długi przestój ale z pewnością będą one kolosalne. Nieliczni zyskają (sprzedaż materiałów medycznych, firmy farmaceutyczne) a większość straci (całe biznesy, pieniądze, klientów, opcje rozwoju). Szykuje się też polityczny galimatias i paraliż władzy. Partie prześcigają się w scenariuszach konfrontacji z nadchodzącą rzeczywistością i podejmują szarpane ruchy. Większość rządowa decyduje. Ponownie, czas pokaże czy wszystko pójdzie w kierunku demokratycznym czy dyktatorskim. Przypomina mi to obieranie cebuli. Zaczynamy dochodzić do najbardziej drażliwych decyzji i ustaw a płacz będzie coraz większy w miarę obierania kolejnych warstw. Z pewnością nie jest łatwo rządzić w takim trybie, w takim chaosie informacyjnym i przeciw niewidzialnemu wrogowi, jakim jest wirus. Jednak decyzje wpływające na zachowanie płynności wielu branż powinny być bardziej przemyślane, uproszczone formalizmem do minimum i wzorowane na modelu zachodnim.

 

Myślę, że sytuację w polityce odda Wam kilka cytatów z „Folwarku zwierzęcego” Orwella:

 

  1. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.
  2. Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.
  3. Człowiek jest jedynym stworzeniem, które konsumuje, niczego nie produkując. Nie daje mleka, nie znosi jaj, jest zbyt słaby, by ciągnąć pług, nie potrafi dogonić królika. A jednak jest panem wszystkich zwierząt. Zapędza je do pracy, przydziela minimalne ilości pożywienia, by nie głodowały, a resztę zatrzymuje dla siebie.
  4. (…) nigdy nie było dużo lepiej czy też dużo gorzej; jest to niemożliwe, albowiem – jak dowodził osioł – głód, niedostatek i rozczarowania stanowią niezmienne prawo życia.
  5. Najgorszą rzeczą na świecie jest umysł przypominający patefon; nie ma przy tym znaczenia, czy komuś odpowiada grana w danej chwili płyta, czy nie.
  6. Zamiana jednej ortodoksji na inną niekoniecznie oznacza postęp.
  7. Napoleon ma zawsze rację !
  8. Czy jednak całe to upodlenie wynika z porządku natury? Może nasz kraj jest zbyt ubogi, by jego mieszkańcy mogli żyć godziwie?

 

Myślę, że na dziś i na ten tydzień Wam wystarczy. Zobaczymy, co się wydarzy do następnego poniedziałku.

 

Na koniec zostawiam Was ze słowami Władysława Grzeszczyka: Łatwo zbierać kokosy, gdy ktoś inny trzęsie palmą.

 

Tymczasem dobra kawa czeka…