Czas na podsumowanie mijającego tygodnia. Czuję się troszkę jak reporter ale myślę, że warto podzielić się z Wami istotnymi spostrzeżeniami z perspektywy inwestora. Wielu z Was bardzo pozytywnie komentuje ostatnie posty i to motywuje do dalszego pisania J

 

Tym razem chciałbym podzielić post na kilka wątków.

Sytuacja zaczyna przybierać rozmach, bo wiele krajów jest u tzw. szczytu zachorowań, choć niekiedy ta wariująca statystyka przekłamuje realną sytuację, to musimy się do czegoś odnieść, aby zrozumieć, co się dzieje i zrozumieć decyzje, jakie podejmują władze w poszczególnych krajach.

 

Miniony tydzień był szczególny, bo to tydzień przed i w trakcie Wielkanocy. Święta, które jest mobilne. Zazwyczaj oparte o dobrą pogodę, co sprzyja wyjazdom i spotkaniom z rodziną i przyjaciółmi. Cały ten obszar mobilności został skasowany jedną decyzją władz. Pomijam już tutaj aspekt znaczenia prawnego odwołań do konstytucji, że wszystkie te rozporządzenia, kiedy nie ma oficjalnie ogłoszonego stanu nadzwyczajnego, są po prostu nieskuteczne prawnie. Z jednej strony należy wskazać jakiś kierunek zaleceń dla społeczeństwa i pilnować, aby krzywa zachorowań nagle nie powaliła placówek medycznych na kolana. Z drugiej strony wszelkie mandaty mają wymiar symbolicznych i niekiedy głupich, bo jak tłumaczyć mandat za mycie auta czy obawę przed policją jak jedzie się zatankować paliwo? W polskim systemie dość łatwo reaktywowano metody rodem z czasów milicji obywatelskiej, tylko w bardziej nowoczesnej formule. Dlaczego nie ma stanu nadzwyczajnego? Bo to dla rządu równałoby się z upadkiem gospodarki przez wypłatę miliardowych odszkodowań dla dużych firm. Niewiele krajów się zdecydował na taki ruch mimo, że mają gorszą sytuacje niż u nas. To główny powód odłożenia takiej decyzji.

 

Przejdźmy do tego, co warto poddać analizie. Jaką sytuację mamy dziś w pięciu obszarach:

  1. Stany Zjednoczone
  2. Chiny
  3. Unia Europejska
  4. Rosja
  5. Polska

 

Dlaczego te pięć obszarów? Bo są to systemy łańcuchowe. Każdy oddziałuje na każdy i są w dużej mierze od siebie zależne w wielu sektorach. Europa jest olbrzymim rynkiem zbytu dla towarów z USA i Chin. Rosja gra pod siebie ale nie określi się klarownie u kogo będzie lepiej czy ze Stanami przeciwko Chinom, czy z Chinami przeciwko Stanom. Bliżej jest do tandemu w tej drugiej opcji. Polska jest takim pionkiem, który uzależnił się pod kątem bezpieczeństwa od Ameryki a według wojennej historii truchleje przed quasi-groźną Rosją.

 

Unia Europejska jest indolentnym tworem, który zarówno nie ma właściwości sprawczych jak i wyróżniających się na tle całej pandemii. Jej bizantyjska administracja powoduje blokadę na każdym szczeblu a eurokraci grają pod siebie i własne wpływy na inne kraje. Ta niewydolność systemu unijnego pokazuje nie tylko bezradność ale przede wszystkim jak małe ma znaczenie Unia w sytuacji kryzysu totalnego. Następuje powrót do polityki narodowej państw ją tworzących. Każdy dba o swój interes i daje radę ile może. Wsparcie raczej jest od konkretnych innych państw partnerskich niżeli z budżetu europejskiej wspólnoty. Jej fundament czyli węgiel i stal przemienił się w papier i długopis. Unia stała się tratwą dryfującą po wielkim, wzburzonym oceanie i z pewnością wiatr zmian przemieni Unię, kiedy cała sytuacja się unormuje. Wiele mówi się o powrocie do rodzimych walut lub podziału strefy euro.

 

Być może nastąpi przewartościowanie i powrót do prostej polityki krajowej, która pozostanie znormalizowana poprzez usunięcie uporczywej biurokracji europejskiej.

Świat obserwuje Chiny i USA. To liczące się globalne gospodarki. Co dziś robią Chiny? Pchają swój towar na Europę, aby połechtać swoją umasowioną produkcją europejskie narody. Jest to ważna pomoc, bo skoro w Europie fabryki stoją a te co mogą cokolwiek produkować z potrzebnych materiałów, mają ograniczone moce przerobowe, to Chiny uzupełniają natychmiast ten niedostatek. Stany Zjednoczone walczą.  To słowo dobrze oddaje sytuację, która tam panuje. Trump jest akurat z tych przywódców, których niewiele już wzrusza i podejmuje niepopularne, specyficzne, inne decyzje.  Jest biznesmenem i prezydentem w jednej osobie dlatego rozumie, że biznes nie może stać tak długo. Rozumie zarabianie pieniędzy i czuje wagę zaistniałej sytuacji. W Europie z kolei nie ma przywódcy, który będzie agresywnie i stanowczo podejmował decyzje i brał skutki z nich płynące na swoją klatę. Każdy się boi i konsultuje, analizuje czy aby nie za ostro coś w mediach się powie. Brak dużych jaj, roznosi małego wirusa, który się szybko zaaklimatyzował na kontynencie europejskim.

 

Rosja została jakiś czas temu wyrolowana przez Arabię Saudyjską na ropie i teraz cierpi. Utopijne podejście władzy rosyjskiej jest niczym innym jak kontynuacja modelu radzieckiego. Nowe definicje tych samych założeń niewiele tutaj pomagają, bo Rosja straciła impet mocarstwa i w wyścigu pozostały jedynie Stany i Chiny. Rosja zardzewiała jak radzicki czołg i nie dostosowała swej polityki do realiów zmieniającego się świata. Śmiem wątpić w statystyki rosyjskie dotyczące koronawirusa, bo tam kłamstwo definiuje myślenie władz z kremlowskich pałaców. Rosja z czasem będzie odcinana od eksportu ropy, choć zachodnie kraje europejskie dalej forsują, że to jedyny słuszny układ przyszłości energetycznej. Im bardziej postępują możliwości dywersyfikacji energetycznej, tym trudniej monopolizować rynki krajowe.

 

Jaki to ma związek z koronawirusem? A no taki, że zamrożenie przepływu ludzi i towarów przez pewien czas, ukazuje słabość wielu gospodarek na czele z rosyjską. Z pewnością będzie to bezwzględnie wykorzystane i układ sił na świecie zmieni się.

Wiele też wskazuje, że Trump wybierze wariant uruchamiania gospodarki przed totalną zapaścią, kosztem trwającej sytuacji. Wybierze taki wariant, bo to mniejsze zło i na szali jako pierwszy postawi wiele ludzkich żyć. Jednak ta szala ma znaczenie długofalowe, bo ludzie i tak by umierali z powodu korona wirusa. Z kolei podniesienie amerykańskiej gospodarki z kolan dla takiego kolosa, trwałoby dziesięciolecia. Niedola ludzka przełożyłaby się na statystyki śmiertelności rozłożone w czasie. To trudne decyzje, ale trzeba obrać jakiś kierunek. Totalna izolacja może być krótkookresowa, aby system medyczny nie utracił nagłej wydolności. Rozłożenie krzywej zachorowań jest strategiczne, jednak wszystko musi kiedyś wrócić do normalności i to „kiedyś” w dobie dzisiejszego tempa zmian nie może trwać dłużej jak kwartał.

 

W latach powojennych, kiedy świat wyglądał zupełnie inaczej a zmiany następowały w tempie z dekady na dekadę. Było mniej ludzi. Było mniej transportu. Było mniej wszystkiego. Dziś świat ewoluuje każdego dnia. Jest ponad 8 miliardów ludzi. Transport to ogniwo, którego znaczenie jest bliskie znaczenia tlenu dla ludzkiego życia. To wszystko pokazuje, że jeśli wirus nie kładzie każdego do grobu kogo dotknie i daje się go w wielu przypadkach przyhamować lub uzyskać na niego odporność tudzież przechorować, to gospodarki zaczną wracać do rozruchu nawet jeśli pandemia nie ustąpi. Na to wskazuje stan wytrzymałości społeczeństwa i granica czasowa trwania w zamrożeniu, która niedługo może w niektórych krajach pęknąć.

 

Podsumowując: Stanom Zjednoczonym przestaje zależeć na globalizacji i zaczynają skupiać się na sobie, mając sprawdzonych partnerów w Europie.

Chiny aktywnie poszukują rynków zbytu i mogą być jedynym wygranym w okresie pandemii. Z pewnością ich znaczenie rośnie a przywódca Xi nie będzie czekał na uderzenie ze swoją ekspansją, bo musi odrobić straty, które przydusiły chińską gospodarkę między grudniem a marcem.

Rosja blefowała i blefuje dalej. To jej strategia na ugrywanie potencjalnych obszarów wpływu na rozwój wydarzeń na świecie.

 

Polska władza wprowadziła wariant tarczy antykryzysowej. Po kilku dniach poddano ją aktualizacji do wersji 2.0, bo ta pierwsza propozycja miała dziury. Nie chcę oceniać już stopnia skomplikowania uzyskania dotacji, pożyczek czy zwolnień ale jej wartość określana na ponad 220 miliardów jest kwotą marketingową. Dlaczego? Bo zwolnienie z opłacania składek i poddanie w wycenę tego umorzenia doliczając ów kwotę do sumy wsparcia jest niedorzeczne. Zwolenie to nie jest to samo, co danie. Zwolenie to zgoda na niezabieranie. Państwo nie posiada swojej kasy. Musiało ją skądś pobrać. Z podatków, z akcyzy, od mafii, sporo dodrukowało i kreatywną ekonomią wprowadzonych mechanizmów, przerzuca miliardami z jednego sektora w inny, aby tylko tabele na końcu się zgadzały. Wszystko jest tak przemyślne, że przeciętny obywatel widzi jedynie grę liczb a nie wie skąd one się biorą. Ta matematyka jest poza wszelka kontrolą i nie sposób dociekać skąd się pojawiają miliardy w jednej sekcji a za chwilę wracają ponownie, ale już w inną sekcję. Magia ekonomii i próba uaktywnienia zjawiska helikopter money.

Tarcza antykryzysowa z kolei to seria wniosków pod tytułem: „dostaniesz, jeśli …”. Jeśli Twój dochód jest X, jeśli wskażesz wszystkie aspekty trudności jakie Cię dotykają, jeśli ujawnisz cały swój majątek aby w razie kontroli i uznaniu, że pomoc była nienależna, łatwiej nam było zająć wszystko co masz.

Dlaczego nie stosuje się ułatwień do zwolnienia wszystkich mikrofirm, które wnoszą najwięcej do PKB a liże się tyłek wielkim korporacjom, które mają do perfekcji ogarniętą optymalizację podatkową i ciągną z naszego kraju czyste zyski zagranicę? Przetasowanie musi nastąpić i oby w nowym rozdaniu wszyscy zyskali mocne karty.

 

W Polsce przyjdzie czas nowego otwarcia. Pojawią się możliwości do odniesienia sukcesu międzynarodowego. Być może otrząśniemy się z pyłu pandemii i tylko spluniemy za siebie idąc jak Chuck Norris na bandę gangsterów, kopiąc wszystkich z półobrotu. Jak mawiał Sokrates: Głód jest najlepszym kucharzem.

Widzę też drugi scenariusz w kontrze do pierwszego. Będziemy jak dzielny ołowiany żołnierzyk, który nie rusza się, nie podejmuje odważnych działań i płonie w autodestrukcji, topiąc swój potencjał do charyzmatu europejskiej potęgi. Polska nie może wiecznie wpasowywać się w narzucane ramy przez inne kraje i teraz będzie ku temu jedna , jeśli nie jedyna za naszego życia furtka, by wejść na inne tory, niż do tej pory. Jechaliśmy dość wolno jak pociąg z węglem, który swoją ciężkością miał słaby ciąg do przodu. Być może pandemia wyczyści nieco biurokrację i zautomatyzuje życie społeczne a to przełoży się na lepsze funkcjonowanie biznesu.

 

Jedno jest pewne. Nie sposób dziś przewidzieć tego, jak świat, jak polska gospodarka będzie wyglądała za tydzień. Dlatego bazując na każdym minionym tygodniu można poddać scenariusze jedynie pewnej symulacji. Podobnie jest z dużą misją kosmiczną czy realizacją odległych w czasie celów. Najpierw jest jakiś kierunek, potem plan ogólny a środek działania wypełniają codzienne kroki. Tu nie ma linii prostej. Jest za to wariacja zależności. Oby każdy z tych kroków był przemyślany, był odważny i dawał nadzieję, że ów cel uda się osiągnąć a to czego doświadczamy dziś pozostawi w nas doświadczenie pokory wobec zmieniającego się świata i zależności w jakich funkcjonujemy.

 

Dziś nie było wiele o nieruchomościach, bo w tym aspekcie niewiele też się zmieniło wobec minionego tygodnia. Wszystko stoi i czeka na rozruch. Nieliczni robią jakieś działania remontowe, ale nie można traktować tego w efekcie skali, ale raczej chęcią pochwalenia się w mediach społecznościowych, że blokada rynku nie oznacza że robić się nie da. Czy opłaca się jechać do Leroy Merlin lub Obi po panele czy śrubki ocenić musicie już sami.

Banki z kolei zaczęły wprowadzać politykę zaostrzenia warunków przyznawania kredytów. Podkręcono udział wkładu własnego z 10% do 30% w niektórych bankach a zdolność liczy się już w oparciu o najbardziej stabilne źródła dochodów jak umowa o pracę (choć do dziś nie mogę zrozumieć tego podejścia, że taka umowa ma większą wagę od np. pięciu umów najmu z kawalerek – jaki dochód będzie stabilniejszy? Matematyka oparta o ryzyko utraty takiego dochodu jest zawsze na korzyść najmu). Banki musiały wprowadzić obostrzenia, bo też zaciskają pasa a Rada Polityki Pieniężnej dodatkowo i bezprecedensowo obniżyła ponownie oprocentowanie do poziomu 0,5%, co nie zdarzyło się jeszcze nigdy w historii. Tak taniego kredytu hipotecznego jeszcze nie widziałem. Jak już pisałem wcześniej ludzie zaczną uwalniać gotówkę z kont oszczędnościowych i lokat w kierunku mieszkań do najmu, bo zwyczajnie stanie się nieopłacalne trzymanie jej w takiej formule. Jeśli rynek zacznie wracać do życia, to kierunkiem przepływu środków z oszczędności może okazać się stabilny rynek nieruchomości. Pod górkę będą mieć pośrednicy i doradcy kredytowi, bo są zależni od polityki banków a ta od decyzji władzy. Beneficjanci kredytów czyli klienci zrezygnują z uzyskiwania kredytów, bo nie będzie ich stać na duży wkład własny lub forma ich zatrudnienia nie będzie już pasować bankowym analitykom. Poza tym brak dochodów przez okres dwóch lub trzech miesięcy dla osób na działalności gospodarczej lub tych nagle zwolnionych z etatów spowoduje, że mogą oni w ogóle kredytu już nie dostać przez kolejny dłuższy czas.

 

Pora już na kolejny łyk kawy…